Inne

sobota, 21 marca 2009

Rzut oka na świat obchodzi dziś swoje pierwsze urodziny. Dokładnie rok temu, 21 marca 2008, pojawił się na nim pierwszy wpis - "Belgia ma nowy rząd. Na jak długo?". W ciągu tych dwunastu miesięcy blog odwiedziło około 10 tysięcy osób z sześciu kontynentów, a liczba odsłon strony przekroczyła 40 tysięcy (dokładnych danych nie mam, bo obecne statystyki nie obejmują 2 pierwszych miesięcy działalności). Mam nadzieję, że osoby, które w tym czasie odwiedziły blog znalazły na nim to, czego szukały: informacji o współczesnych konfliktach na świecie, sytuacji politycznej państw innych niż Polska, aktualnej polityce międzynarodowej, terroryzmie czy geopolityce. 

Spośród 59 tekstów opublikowanych w ciągu roku na blogu, cztery zostały przedrukowane w tygodniku Wprost:

Kilka miesięcy temu Rzut oka... stał się też częścią stale rozwijającego się, oddolnie tworzonego portalu o polityce międzynarodowej - PolitykaGlobalna.pl, do odwiedzenia którego serdecznie Was zachęcam. Ostatnią zmianą była gruntowna przebudowa szablonu, pomyślnie zakończona kilka dni temu m.in. dzięki pomocy Kate Mac.

Tyle o historii... Za wszystkie odwiedziny, komentarze i sugestie, serdecznie Wam dziękuję - i liczę na jeszcze więcej w przyszłości ;) .

Artur 

wtorek, 24 lutego 2009

W życiu każdego blogu przychodzi taki czas, że aby zachować swą atrakcyjność musi przejść niewielki lifting. Dla Rzutu oka... ten czas właśnie nadszedł. 

Przymierzałem się do tego od tak dawna, że aż wstyd się przyznać - dotychczas jednak brakowało mi wytrwałości i wiedzy, by całą sprawę doprowadzić do szczęśliwego końca. Ostatnimi czasy uznałem jednak, że Rzut oka... za mocno już odstaje pod względem wizualnym od innych blogów, które lubię i zdecydowałem się zintensyfikować prace nad nowym szablonem. Oczywiście, cała praca byłaby znacznie trudniejsza - jeśli nie niemożliwa - gdyby bloksosferze zabrakło porad Kate_Mac, skryptów S.z.y.m.o.na i Eskeya oraz Blogu o CSS. Dzięki Wam!  

Tworząc nowy szablon, postanowiłem przede wszystkim skupić się na jego graficznej stronie. Priorytetem stało się zwiększenie czytelności wpisów, na co - o ile wiem - kilka osób narzekało. Nowy layout cechować miał się ponadto znacznie bardziej nowoczesnym i atrakcyjnym wyglądem całości.  Jednocześnie, nie chciałem wprowadzać rewolucyjnych zmian - nie zdecydowałem się więc na szablon trzyszpaltowy (vide: Świat Inaczej), lecz zostałem przy tradycyjnym układzie strony. Mam nadzieję, że w obu aspektach zamierzony efekt osiągnąłem, a zmiany przypadną Wam do gustu.

Artur 

PS. Oczywiście czekam na wszelkie opinie dotyczące nowego wyglądu blogu - a w szczególności ewentualnych błędów, na które natraficie.

AKTUALIZACJA (18/03/09): Dzięki pomocy nieocenionej KateMac udało się wprowadzić do blogu "klikalny" tytuł - na pewno ułatwi to poruszanie się po blogu. Dziękuję, KateMac :) 

 

niedziela, 11 stycznia 2009

Ostatnimi czasy nieco zaniedbałem Rzut oka..., starając się opanować i wypromować PolitykęGlobalną.pl, a przy okazji nie dać się zwariować w okresie świąteczno-przedsesyjnym ;) Mam jednak nadzieję, że artykuły kolegów po fachu w PG zrekompensowały długi czas oczekiwania na nową notkę na blogu.

W międzyczasie wiele się wydarzyło: "indyjski 11 września" (który nie był jednak wielkim zaskoczeniem dla ludzi, którzy choć troszkę znają - czy z autopsji, czy jak ja tylko "z czytania" - Indie) oraz izraelski atak na Strefę Gazy, sprawiły, że rok 2009 będzie na pewno nie mniej ciekawy - o ile można w ogóle użyć takiego określenia do opisania tych zjawisk - niż ten który 10 dni temu był sobie minął.

Tak jak i w roku poprzednim, tak i w tym będę starał się opisywać zjawiska, o których rzadko pisze się w krajowej prasie, a jeśli już - to zbywa się je krótką notką; doświadczenie jednak uczy, że takie na pozór mało istotne wydarzenia bardzo często mają znacznie większy wpływ na przyszłość, niż te z pierwszych stron gazet. Przykładem niech będą zamachy z Bombaju, które okazały się być "widowiskową" kulminacją niespokojnego roku w Indiach, podczas którego w zamachach i zamieszkach zginęło ponad 1000 osób; o tych poprzednich mało kto jednak w polskich mediach pisał, a co za tym idzie - i mało kto o nich w naszym kraju wiedział. Nauczony tym doświadczeniem, postaram się więc nie porzucić tej tematyki, zostawiając dywagacje na tematy powszechnie znane i "na czasie" innym.

Dlatego też najnowszy wpis nie będzie o temacie - zdawałoby się - numer jeden w sferze bezpieczeństwa, a więc konflikcie w Strefie Gazy, bo o nim powiedziano i napisano już chyba wszystko, a jego wpływ na politykę bliskowschodnią warto będzie ocenić dopiero, gdy będzie się on zbliżał do jakiegoś rozwiązania - ale o czymś równie ważnym. O czym? Przekonacie się - taką mam przynajmniej nadzieję - jutro.

Jeszcze jedna sprawa na koniec, tym razem z gatunku tych administracyjnych: bardzo przepraszam za reklamę emitowaną na blogu (sam strasznie nie lubię tej typowo polskiej, internetowej dziczy reklamowej), niestety nie mam na nią wielkiego wpływu, ponieważ jest związana z systemem Stat24, którego na razie nie chciałbym się pozbywać. Posiadaczom Firefoksa polecam wtyczkę AdBlock, dzięki której rzeczona reklama jest blokowana i obiecuję, że jeśli reklamy okażą się uciążliwe, oczywiście zrezygnuję ze statystyk prowadzonych przez Stat24. 

Artur 


wtorek, 25 listopada 2008
Auschwitz (bursa.krakow.pl)

Kolejny raz jedna z zagranicznych gazet użyła określenia "polskie obozy koncentracyjne" - tym razem był to opiniotwórczy niemiecki Die Welt. Reakcja polskiego rządu znów pozostawia jednak wiele do życzenia.

Podsekretarz stanu w polskim MSZ, Ryszard Schnepf, w radiu TokFM stwierdził, że:

Potrzebna jest zdecydowana akcja. Ja jestem zwolennikiem radykalnych środków. Mam na myśli wytoczenie poważnego procesu sądowego, na dużą skalę, za duże pieniądze takiej właśnie gazecie. Tak, aby odbiło się to echem w prasie światowej.

Propozycja Schnepfa nie pierwszy rzut oka być może wygląda  nawet rozsądnie, ale po chwili zastanowienia dojść można do wniosku, że polski rząd znów reaguje zbyt nerwowo i chce stosować środki niewspółmiernie radykalne w stosunku do kalibru sprawy. Rację ma Piotr Wołejko, pisząc, że nawet wygrana w ewentualnym procesie nie dałaby spodziewanych rezultatów: nie stworzyłaby uniwersalnego precedensu, który powstrzymywałby przed używaniem tego typu określenia.

Przede wszystkim jednak, niedorzeczne wydaje się być leczenie samych tylko objawów, a nie przyczyn. Przyczyną tą nie jest - moim zdaniem - chęć wybielenia historii własnego narodu (warto pamiętać, że najwięcej interwencji dotyczy użycia tego typu określeń przez gazety z państw anglosaskich, a więc nie biorących udziału w Holokauście),  ale zwyczajny brak wiedzy, a z nim procesami się nie zwycięży. Zamiast nich, konieczna jest przemyślana i nowocześnie poprowadzona akcja informacyjno-edukacyjna. 

MSZ już trzy lata temu powołał odpowiednią komórkę, która odpowiedzialna jest za reagowanie na podobne określenia. Niestety, wydaje się ona być nastawiona właściwie wyłącznie na działania następcze, a nie na prewencyjne. O ile w tej pierwszej sferze może pochwalić się sukcesami, to w drugiej jej dorobek jest mizerny, by nie powiedzieć: żaden. Mimo iż z problemem używania mylącego określenia nazistowskich obozów koncentracyjnych jako polskich, stykamy się od dłuższego czasu, do dziś MSZ nie był w stanie zorganizować skutecznej akcji informacyjnej. Powinna mieć ona dwie grupy adresatów: pierwszą powinni być zagraniczni dziennikarze (i korektorzy), naukowcy czy też szeroko pojęci eksperci, drugą zaś - całe społeczeństwa (nazwijmy ją "ogólną").

Akcja skierowana do ekspertów powinna opierać się na regularnie prowadzonych (powiedzmy,  że nawet raz do roku) seminariach oferowanych redakcjom czy uczelniom, na których przedstawiana byłaby historia drugiej wojny światowej oraz obozów koncentracyjnych i zagłady. Ponadto, należałoby zaoferować możliwość konsultacji z pracownikami polskiego Ministerstwa.

KLIKNIJ, ABY POWIĘKSZYĆ: Zrzut ekranu ze strony internetowej Die Welt (na podstawie: Gazeta.pl)Chyba jednak jeszcze ważniejsza, a na pewno szerzej zakrojona, powinna być część druga, czyli ogólna. To właśnie w tej sferze polski MSZ ma chyba największe zaległości. Nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego żaden polski rząd nie stworzył dotychczas strony internetowej, która przedstawiałaby historię nazistowskich obozów zagłady, taką jaka ona była. W dzisiejszej rzeczywistości, coś, czego nie ma w Internecie, dla wielu ludzi w ogóle nie istnieje, a atrakcyjnie zaprojektowana i odpowiednie wypozycjonowana strona na pewno zdziała znacznie więcej niż jakiekolwiek protesty rządu w Warszawie. Dotychczas jednak, nikt w MSZ nie wpadł na tak banalny pomysł. Nikt w MSZ nie zdecydował się też - wzorem królowej Jordanii, Ranii - na stworzenie własnego kanału na YouTube, dzięki któremu możnaby budować pozytywny wizerunek RP wśród internautów. Podejście Ministerstwa do nowoczesnych (jeśli internet można jeszcze tak nazwać) technologii  jest niezrozumiałe; zagadką jest również to, dlaczego - uczulony najwyraźniej na internet - MSZ, nie stara się nadrobić tych zaniedbań poprzez akcje w innych, bardziej tradycyjnych mediach.  

Wypowiedziami o ewentualnym procesie MSZ maskuje jedynie nieudolność swoich dotychczasowych działań (a właściwie - zaniechań), ale nie przyczyni się do poprawy polskiego wizerunku za granicą. Archaiczne podejście polskich rządów do tematu kreowania własnego wizerunku za granicą kraju sprawia, że nawet najbardziej spektakularny sukces w ewentualnym procesie z Die Welt czy też innymi mediami, które będą określać obozy zagłady, jako polskie, będzie jedynie pozornym zwycięstwem i nie zmieni trendów. Wygramy bitwę, ale przegramy wojnę.

Artur

Zdjęcie: bursa.krakow.pl.


PolitykaGlobalna.pl

środa, 20 sierpnia 2008

Przepraszam tych (mam nadzieję, że tacy istnieją), którzy już od ponad dwóch tygodni czekają na nowe wpisy na blogu. Niestety, będą musieli jeszcze poczekać... Ciągłe wyjazdy w miejsca, gdzie trudno o dostęp do Internetu, sprawiły, że - wbrew moim planom - wpisy w okresie wakacyjnym publikowane są bardziej nieregularnie niż dotychczas. Obiecuję jednak poprawę - już niedługo możecie się spodziewać normalnej częstotliwości pisania... oraz niespodzianki. Ale o niej napiszę innym razem.

Pozdrawiam,

Artur (dev)

 
1 , 2
Zakładki:
Blogi o światowej polityce (PL)
Instytuty, think-tanki i inne
Blogi o światowej polityce (inne języki)
Inne ciekawe blogi
Media
Blox.pl
Przedruki
Zasubskrybuj blog




Polityka, gospodarka i bezpieczeństwo w ujęciu globalnym



Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl Help end world hunger

Blogi Polityczne