wtorek, 01 grudnia 2009

Czasu na pisanie mam ostatnio strasznie mało (co przekłada się na aktywność blogu), więc dziś coś z innej beczki - co w wolnej chwili warto przeczytać. Oczywiście, nadal poruszamy się tematyce spraw międzynarodowych.

 

"Następne sto lat" George'a Friedmana. O tej książce napisano już w Polsce wiele - głównie dlatego, że jej autor wysuwa bardzo kontrowersyjne wnioski dotyczące roli naszego kraju w polityce światowej XXI wieku. Zdaniem szefa Stratforu, Polska w warunkach geostrategicznych, jakie czekają nas w przyszłych dekadach może z pionka stać się rozgrywającym w polityce międzynarodowej.

Zaryzykowałbym jednak tezę, że ten odbiór książki w Polsce ukazuje jak bardzo nieprawdopodobna jest wizja Polski przedstawiona przez Friedmana - Polska bardziej poszukuje uznania i pochlebstw, niż realnego wpływu na politykę międzynarodową. Polskie media - szukając sensacji - dosyć obszernie, choć mało krytycznie, opisywały tezy w niej zawarte, słusznie uznając, że hasło "Polska mocarstwem" przyciągnie czytelników. I zapewne tak się stało. Jedynym pozytywem całej sytuacji jest to, że po raz pierwszy od dłuższego czasu krajowe media zainteresowały się książką o polityce międzynarodowej, a sama książka bardzo szybko doczekała się polskiego wydania.

Na Zachodzie książka wywoływała jednak inne kontrowersje. Wpisując się doskonale w dyskurs o stanie amerykańskiej potęgi, Friedman neguje niezwykle popularne obecnie tezy m.in. Fareeda Zakarii o upadku potęgi USA. Dla mnie najciekawsza jest jednak koncepcja Amerykanów, jako narodu barbarzyńskiego i zalatujące Spencerem określenie Ameryki, jako państwa w wieku młodzieńczym - choć nie jestem fanem organicyzmu w naukach społecznych, muszę powiedzieć, że Friedman na ich podstawie bardzo trafnie opisuje stan amerykańskiej polityki.

Naukowych purystów muszę jednak ostrzec, bo jeśli "Następne 100 lat" potraktują jak książkę z ambicjami naukowymi, zapewne mocno się na niej zawiodą.

 

"Manifest realistyczny" Jana Barańczaka i Piotra Wołejki. W odróżnieniu od książki Friedmana, o "Manifeście..." napisano w Polsce na pewno za mało, bo tyle co nic. A szkoda! - bo to zapewne pierwsza w naszym kraju próba oddolnego stworzenia strategii zagranicznej dla Polski. Czy udana? Moim zdaniem tak - a jeśli chcecie sami sprawdzić, to "Manifest..." możecie pobrać lub przeczytać w wersji PDF-online w tym miejscu »».

Punktem wyjścia dla autorów było stwierdzenie, że polska polityka zagraniczna straciła jakiś czas temu swoje cele. Nietrudno się z tą tezą zgodzić: w ciagu niespełna 20 lat od przełomu 1989 r., polska dyplomacja zrealizowała wszystkie podstawowe zadania, przed jakimi została postawiona. Od 10 lat jesteśmy członkiem NATO, najpotężniejszego sojuszu militarnego na Ziemi, a od 5 - Unii Europejskiej, największego obszaru gospodarczego świata. Pragmatyzm okresu transformacji, po roku 2004 zastąpiła jednak polityka napuszenia, zamknięcia i nieufności wobec jednych państw (kraje Europy Środkowo-Wschodniej, Rosja, czasem - reszta UE) oraz przedziwna mieszanka uległości i przekonania o własnej wyjątkowości wobec innych (USA).

Podstawowym problemem Polski - zdaniem autorów - jest zatem brak realistycznej oceny interesów narodowych i naszego potencjału; dopiero na tym fundamencie można zbudować politykę zagraniczną w świecie, który ciągle się zmienia. Może kubeł zimnej wody, który powolutku wylewa na polskich decydentów Obama, wyzwoli w polskich planistach chęć rekalkulacji naszych interesów i potencjału, a co za tym idzie - dostosowanie polityki do realiów. Do tego czasu macie "Manifest...".

Tak naprawdę, trudno obiektywnie oceniać mi coś, do czego sam dołożyłem - niewielką - cegiełkę: współtworzyłem oprawę graficzną "Manifestu...". Tym bardziej jednak trudno mi tej publikacji nie polecić :)


"Under a mushroom cloud" E. Ottolenghi oraz "Iran's long reach" S. Maloney. Dwie książki - ta sama tematyka, ale jakże inne podejście. Książka Ottolenghi to czysta publicystyka, do tego w niezbyt udanym wydaniu; publikacja Maloney to za to świetna analiza sytuacji międzynarodowej i wewnętrznej Iranu i wpływu tego państwa na najbliższe środowisko międzynarodowe. Dlaczego piszę o obu? Moim zdaniem na rynku brakuje książki o Iranie, która łączyłaby oba podejścia: wychodząc z drobiazgowej analizy polityki wewnętrznej i zewnętrznej Iranu, miałaby także publicystyczne zacięcie i starała się odpowiedzieć, jak Europa i USA powinny działać wobec Iranu.

Niejako przez kontrapunkt dla powyższych dwóch książek, polecić mogę książki Ray'a Takeyha, którego "Guardians of the revolution" i "Hidden Iran: Paradox and Power in the Islamic Republic" to już właściwie klasyka literatury poświęconej współczesnej polityce irańskiej. Wielka szkoda, że jego książki nie są dostępne w Polsce... Ale rozumiem - rynek - nawet publikcacji naukowych (a może one przede wszystkim?) - rządzi się nieubłaganymi prawami zysku wydawnictwa, nie dziwne więc, że w Polsce wychodzi tak mało dobrych książek o polityce międzynarodowej. Nie ma "mocarstwowej Polski" - nie ma zysku, nie ma zysku - nie ma książki...

 

"Źródła nienawiści. Konflikty etniczne w krajach postkomunistycznych". Przyznam się szczerze, że jeszcze jej nie czytałem, ale być może ktoś z Was wkrótce ją otrzyma i przeczyta. To właśnie ten "tytułowy" konkurs: możecie ją wygrać na portalu PolitykaGlobalna.pl do którego serdecznie zapraszam! Wejdź na stronę konkursu »»

Artur


KLIKNIJ!

Zakładki:
Blogi o światowej polityce (PL)
Instytuty, think-tanki i inne
Blogi o światowej polityce (inne języki)
Inne ciekawe blogi
Media
Blox.pl
Przedruki
Zasubskrybuj blog




Polityka, gospodarka i bezpieczeństwo w ujęciu globalnym



Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl Help end world hunger

Blogi Polityczne