Blog > Komentarze do wpisu

Nie lekceważmy Iranu

„Iran – nawet posiadając broń atomową – nie jest zagrożeniem dla światowego, ani regionalnego pokoju” – to bodajże najpopularniejsza ostatnio myśl w dyskusji o współczesnych stosunkach międzynarodowych. Czy jej zwolennicy mają rację?

I tak, i nie. Wiem, że wymijająca odpowiedź nie jest tym, co – drogi Czytelniku – oczekiwałbyś od tekstu publicystycznego, ale jednoznaczna odpowiedź na tak postawione pytanie pozostaje dla mnie (i nie tylko dla mnie!) zagadką. Mogę jednak z całą odpowiedzialnością przytoczyć przynajmniej kilka przeciwnych tej tezie argumentów, o których zapominają m.in. Piotr Wołejko (“Iran: czekając na zdrowy rozsądek”) i Patryk Gorgol (“Izrael vs. Iran – kto kogo zaatakuje”) pisząc na temat konsekwencji wejścia Iranu w posiadanie broni atomowej.

Owszem, Iran nie zaatakuje żadnego ze swoich sąsiadów. Nie zaatakuje też Europy, ani tym bardziej USA. Rację mają Piotr i Patryk, pisząc, że państwo ajatollahów nie ma żadnego interesu w wymazywaniu jakiekolwiek państwa z mapy świata. Ale sprowadzanie problemu tylko do bezpośredniego ataku bronią atomową wydaje mi się lekką – a do tego niebezpieczną – naiwnością, nie biorącą pod uwagę szeregu niezwykle ważnych czynników.

Głównym argumentem w tej dyskusji jest kwestia racjonalizmu i pragmatyzmu władz irańskich odnośnie kształtowania i realizowania własnej polityki zagranicznej. Zwolennicy tezy „pokojowego, atomowego Iranu” podkreślają, że Iran od lat działa zgodnie ze swoim interesem narodowym, postępując przy tym zdroworozsądkowo i odpowiedzialnie. Oczywiście trudno podważyć fakty – Iran prowadzi pragmatyczną politykę międzynarodową, nastawioną do tego na dalekosiężne, a nie doraźne, cele. Nie oznacza to jednak, że jest to polityka odpowiedzialna; co więcej, jej wielotorowość – a więc jej realizacja za pomocą wielu różnych narzędzi: od oficjalnych stosunków z innymi państwami, poprzez wspierania organizacji takich jak Hezbollah, aż po terroryzm państwowy (np. atak na Centrum Kultury Żydowskiej w Buenos Aires w 1994 roku czy zabójstwa irańskich dysydentów w Europie) – niezwykle utrudnia prawidłowe odczytanie doktryny, która stoi za tymi działaniami. Jest to jedna z najbardziej charakterystycznych cech polityki prowadzonej przez Teheran – niejednoznaczność i swoista polifonia; wsłuchując się tylko w głos ministra spraw zagranicznych czy nawet Najwyższego Przywódcy, zatracamy pełen obraz poczynań państwa irańskiego na arenie międzynarodowej. To właśnie ten wielogłos jest głównym atutem Iranu w stosunkach międzynarodowych; pozwala bowiem oficjalnym władzom na zachowanie czystych rąk, podczas gdy rolę chłopców od brudnej roboty odgrywa, pozornie tak słabo kontrolowany przez rząd, że aż tworzący wręcz państwo w państwie, szeroko pojęty aparat bezpieczeństwa z Gwardią Rewolucyjną na czele.

Warto zapytać zatem: dlaczego tak wielu ludzi – nie tylko w Izraelu – boi się Iranu? Przecież patrząc na to zagadnienie z pozycji paradygmatu realistycznego (który, jak się zdaje, bliski jest Piotrowi), nuklearny Iran nie stanowi dla nikogo bezpośredniego zagrożenia, bo nie przeprowadzi atomowego uderzenia na żadne z państw w regionie. To jednak bardzo powierzchowny wniosek. Zakładając (za realistami i neorealistami), że państwa dążą do umocnienia własnej pozycji na arenie międzynarodowej, a głównym punktem odniesienia dla ich działań jest właśnie choćby względna przewaga nad innymi graczami stosunków międzynarodowych, musimy skonstatować, że pozostałe kraje regionu zrobią wszystko by zniwelować strategiczną przewagę Iranu. W najlepszym przypadku czeka nas zatem kaskada zbrojeń atomowych wśród państw bliskowschodnich, w najgorszym – wojna; ten pierwszy scenariusz – jak na razie bardziej prawdopodobny – może stać się źródłem kolejnych problemów. Choć często zakłada się, że równowaga strachu między mocarstwami atomowymi jest elementem stabilizującym układ stosunków międzynarodowych (tak było w czasach Zimnej Wojny), trudno przewidzieć czy i w tym przypadku tak będzie.

Dołączenie do klubu państw atomowych Iranu, Arabii Saudyjskiej, Egiptu czy innych państw Bliskiego Wschodu nie tylko kompletnie załamałoby reżim Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej (NPT), ale mogłoby mieć również skutki znacznie poważniejsze. Tak jak w przypadku Indii i Pakistanu, tak i posiadanie przez te państwa arsenału nuklearnego budzi obawy co do sprawności systemów weryfikacji zagrożenia, a co za tym idzie – procesów decydowania o ewentualnym użyciu broni atomowej w prawdziwym lub urojonym konflikcie.

W tym miejscu dochodzimy do sedna sprawy i odpowiedzi na postawione powyżej pytanie: „dlaczego bać się Iranu?”. Otóż realiści bardzo łatwo zapominają o czymś niezwykle ważnym: nierzadko bardzo zawodnym czynniku ludzkim. Bezpieczeństwo jest bowiem stanem ducha, a nie umysłu; stanu bezpieczeństwa/zagrożenia nie da się zobiektywizować i zanalizować – jest bowiem czysto ludzkim, a do tego w pełni zindywidualizowanym konstruktem, niemierzalnym i nieweryfikowalnym z zewnątrz. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, kiedy i z jakiego powodu ktoś (w domyśle – rządzący państwem) poczuje się zagrożony. To co dla jednych będzie śmiertelnym zagrożeniem, inni mogą postrzegać jako błahostkę (i na odwrót), dlatego też należy minimalizować ryzyko wystąpienia sytuacji kryzysowych, a więc takich, w których jakieś państwo mogłoby uznać się zagrożone. Nie bez przyczyny społeczność międzynarodowa od dziesięcioleci stara się stworzyć efektywny system minimalizujący to ryzyko, a efektem tych prac są m.in. środki budowy zaufania i bezpieczeństwa z powodzeniem stosowane między członkami OBWE.

Opisana powyżej zasada szczególnie ważna jest w przypadku państw atomowych: one nie mogą sobie pozwolić na mispercepcję zagrożeń, ponieważ cena za pomyłkę w sytuacji konfliktowej może być (choć nie musi) zbyt wysoka. Podstawą bezpieczeństwa w tym przypadku musi być zatem efektywny system ostrzegania przed ewentualną napaścią, a także odpowiedni proces decyzyjny, który sprawi, że broń zostanie użyta tylko w ostateczności. Wbrew pozorom nie jest to jednak proste: taki system musi być z jednej strony niezawodny i podlegać skutecznej kontroli władz cywilnych, lecz jednocześnie na tyle elastyczny i niezależny, by zachować jego skuteczność w sytuacji np. braku łączności z decydentami. Jeśli Iran oraz państwa arabskie, które mogą chcieć wejść w posiadanie broni atomowej by przeciwdziałać rosnącej potędze perskiej na Bliskim Wschodzie, są w stanie wprowadzić efektywne procedury decyzyjne oraz zainstalować niezawodny system ostrzegawczy, to zapewne cały problem irańskiego programu atomowego byłby co najmniej wydumany. Niestety, nie mamy najmniejszej gwarancji na to, że tak się stanie. Musimy wierzyć, na szczęście na razie tylko ajatollahom, na słowo honoru. Nam, Europejczykom, to wystarczy – ale czy zadowoli ich bezpośrednich sąsiadów? W to śmiem wątpić.

Co zatem zrobić z tym Iranem? Bez dwóch zdań jest to jeden z najpoważniejszych, a już na pewno najbardziej niewygodnych problemów współczesnego świata. Na pewno nie trzeba się jednak Iranu bać. Nie można go jednak też lekceważyć. Ewentualny atak byłby świadectwem nie tylko naszego strachu, ale i lekceważenia perskiej potęgi – a na tym punkcie Persowie są bardzo drażliwi. Iran trzeba zatem oswoić – pytanie tylko: jak?

Artur

Zdjęcie: Morteza Nikoubazl/Reuters


PolitykaGlobalna.pl - kliknij żeby przeczytać więcej ciekawych artykułów!

PS> Mam nadzieję, że mimo długiej przerwy w aktywności blogu znajdą się jeszcze jacyś czytelnicy. Tym, którzy czytali niegdyś "Rzut oka..." i im się podobał, należą się przeprosiny. Nie mam wiele na swoje usprawiedliwienie: przez cały ten czas przygotowywałem się do pisania pracy magisterskiej (niedkończona na razie), robiłem strony internetowe (m.in. nową PolitykęGlobalną.pl), choć głównie obijałem się... Nie mogę zagwarantować, że do końca roku będę bardziej aktywnie zajmował się blogiem, ale mam nadzieję, że prawdziwych pasjonatów polityki międzynarodowej to nie odstarszy :)

Pozdrawiam - Artur!

czwartek, 22 października 2009, xdevx

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Nie lekceważmy Iranu z Polityka globalna
?Iran ? nawet posiadając broń atomową ? nie jest zagrożeniem dla światowego, ani regionalnego pokoju? ? to bodajże najpopularniejsza ostatnio myśl w dyskusji o współczesnych stosunkach międzynarodowych. Czy jej zwolennicy mają rację? I tak, i nie. ... »
Wysłany 2010/03/20 12:54:59
Komentarze
vi.the.q
2009/10/22 16:41:20
polecam film Persepolis, właśnie o Iranie. O ile nie odstrasza jego animowana forma.

Należy się zawsze bać zdesperowanych ludzi. A ktoś kto żyje w przeświadczeniu że państwa czyhają na jego wolność, jest zdesperowany.

Złem na świecie jest prak zrozumienia i dialogu.

Jak rozwiązać sprawę z Iranem? Afganistan pokazał nam jak jej nie rozwiązywać
-
xdevx
2009/10/22 22:07:58
Forma Persepoli absolutnie nie odstrasza - a wręcz przeciwnie. Dzięki za radę: widziałem zarówno film jak i czytałem komiksy Satrapi :) W pełni zgadzam się w kwestii Afganistanu i Iraku - dobrze pokazały, jak nie należy rozwiązywać problemów współczesnego świata. Niestety: mądry Polak/Amerykanin/"każdy inny" po szkodzie...

Pozdrawiam,
Artur
-
p.wolejko
2009/10/23 23:46:40
Nie odstraszy, nie martw się :)

A Persepolis fantastyczne. Miałem okazję oglądać kilkanaście tygodni temu (dopiero!) i zrobiło na mnie duże wrażenie.

łączę pozdrowienia,
PW
-
Gość: Tomekzlasu, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/26 15:25:22
tak nawiasem mówiąc Ameryka i Iran w jednej dziiedzinie " współpracuje "jest to .... ochrona ostatniej w Azji populacji dzikiego geparda. Ok 150 sztuk tych kotów jest pod stałą opieką naukowców Iranu i Ameryki , aby nie było to zbyt proste pośredniczy w tym fundacja z Kenii .
pozdrawiam
Tomasz
-
xdevx
2009/12/01 16:33:35
@Tomekzlasu: O kurcze, nie wiedziałem :) Jako posiadacz (o ile godzi się tak mówić o zwierzakach) dwóch kotów mogę tylko powiedzieć, że to sprawa, której trzeba przyklasnąć!

Pozdrawiam,
Artur




Polityka, gospodarka i bezpieczeństwo w ujęciu globalnym



Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl Help end world hunger

Blogi Polityczne